Hasła na opakowaniach karm pełnoporcjowych, takie jak hypoallergenic, grain-free, single meat czy „bez sztucznych dodatków”, na stałe wpisały się
w obraz jakościowych produktów i nikogo już nie dziwią. Jednak rynek psiej „gastronomii” nie znosi próżni i regularnie zalewa go fala nowości – produktów przemyślanych, technologicznie dopracowanych i oryginalnie opisywanych. Z jednej strony budzą wątpliwości, czy to tylko kolejny sprytny zabieg marketingowy, czy też dietetyczny przełom poparty dowodami naukowymi. Z drugiej jednak strony wypełniają pewne luki na rynku i wydają się odpowiadać na złożone potrzeby fizjologiczne zwierząt w sposób bardziej celowany.