Podróże w głąb siebie. Dropsio

Felieton

Pierwszy raz zobaczyłem go na profilu internetowym znajomej wolontariuszki: zdjęcie małego, czarnego szczeniaczka wychylającego się z koszyka i strzelającego okiem w kierunku kamery. Do tego pytanie: kto przygarnie pieska, bo inaczej trafi do klatki w schronisku? Jego rodzeństwo zostało już przygarnięte, został tylko on – krnąbrny, niepodporządkowujący się, zawsze roześmiany i uwielbiający występy przed kamerą. Brzmiało to jak podpowiedź: przecież jesteście tacy podobni! 
Czy między człowiekiem i psem może być miłość od pierwszego wejrzenia? Może. My natychmiast zakochaliśmy się w sobie. Mały, czarny pan śmiało stanął na pierwszym schodku naszego domu i objął go w posiadanie. Rozrabiał – jak to szczeniak. I rozrabiał potem – jak wolny, niezależny członek rodziny. Nigdy nie walczyliśmy ze sobą o dominację. Nie potrzebowaliśmy hierarchii. 
Gdy wszedł w wiek młodzieńczy, zaproponowałem mu pójście do psiej szkoły. Zgodził się, ale wytrwał tam tylko przez kilka lekcji. Nie odpowiadało mu słuchanie komend, siadanie, leżenie, bieganie za rzuconą zabawką, stadne zabawy z kolegami. To w ogóle nie była jego bajka. Rozumiałem to świetnie, bo ja w szkole też nie słuchałem poleceń, dbałem o poczucie wolności, nie uczestniczyłem w grach w piłkę, siatkę czy kosza. Zawsze byłem indywidualistą, więc natychmiast rozpoznałem te cechy u Dropsia i postanowiłem pozwolić mu na życie w zgodzie z jego charakterem. Myślę, że było to najważniejszym fundamentem naszej silniejszej z każdym dniem więzi. Oczywiście czochranie, bieganie, przytulanie, spanie w jednym łóżku, głaskanie, karmienie, rozpieszczanie...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • Wydania czasopisma "Pies z Charakterem"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych numerów czasopisma w wersji elektronicznej
  • Zniżki na konferencje i szkolenia
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy