Przestrzeń, w której mieszka pies, determinuje jego poczucie bezpieczeństwa. Bliskość z człowiekiem, dostęp do zasobów (woda, pokarm, zabawki) oraz bezpieczne schronienie to podstawowe potrzeby, które powinny być stale zaspokajane. Z jednej strony pracownicy schronisk wkładają ogrom serca w codzienną pracę i dbają o to, by ich podopiecznym w miarę możliwości niczego nie brakowało. Z drugiej strony nie sposób zapewnić psu tego, co dałby mu prawdziwy dom. Gdy jednak po adopcji pies trafi już do nowego domu, z jego perspektywy to po prostu kolejna zmiana środowiska, a towarzyszące zmianom stresory wcale nie słabną z uwagi na dobre miejsce, tylko się nasilają i utrzymują z całym bagażem objawów.
Co mówią badania?
Według przeprowadzanych w ostatnich latach badań większość bezdomnych psów w schroniskach wykazuje przewlekłe zaburzenia metaboliczne, uboższy mikrobiom oraz wyraźne oznaki dysbiozy. Ich warunki bytowe wpływają na psychikę, a równocześnie na funkcjonowanie jelit. Co więcej, prowadzone badania związane z markerami stresu u bezdomnych psów wskazują m.in., że stres związany z pobytem w schronisku nie kończy się w chwili opuszczenia placówki.
Pobudzenie osi podwzgórze – przysadka – nadnercza (HPA), odpowiedzialnej za reakcje stresowe oraz wysokie stężenie kortyzolu, może utrzymywać się jeszcze przez pewien czas po zmianie środowiska. Dlatego zarówno pierwszego dnia po adopcji, jak i przez kilkanaście kolejnych dni pies ma prawo bać się ludzi, miejsc, dźwięków, może wciąż spać lub nie sypiać za dobrze. Może niszczyć, reagować agresją lękową lub bronieniem zasobów. Ma prawo jeść, a także nic nie jeść, ma prawo wybrzydzać, z...