Uśmiech malamuta

Felieton

Niedawno miałam przyjemność wybrać się na pizzę. Niestety, nie pamiętam już, co się na niej znajdowało i czy mi smakowała, bo całym wspomnieniem z tamtego popołudnia zawładnął olbrzymi puchaty (a właściwie wełniasty) malamut, którego wypatrzyłam przy stoliku nieopodal.

Gdy na moim radarze pojawi się piesek typu szpic, szczególnie duży przedstawiciel jednej z ras pierwotnych, wchodzę w rolę zakręconej entuzjastki. Przyznaję, to ja jestem wtedy tą osobą, która pyta dyskretnie, czy może zrobić zdjęcie. Dyskretnie, ponieważ nie każdy to oczywiście lubi, zarówno pies, jak i opiekun np. uroczej i wielokrotnie zaczepianej „chmurki” (samojeda).

Malamuty to cudowne i zarazem trudne pieski, co zbliża do siebie „ich ludzi”. Chyba za każdym razem udało mi się wdać w krótką rozmowę, w której wymienialiśmy doświadczenia. Jak długo trzeba codziennie biegać z tym misiem polarnym? Czy robi podkopy w ogrodzie? Ile waży (oczywiście przed wyczesaniem wełny i po wyczesaniu)? To komitywa, która łączy ludzi mających Psy Wymagające Sporego Wysiłku, a w pobieżnych rozmowach ujawnia się satysfakcja ze zbudowania udanej więzi z puchatą bestią o niełatwym charakterze. Warto się wysilić – można wyczytać między wierszami. Pies północy to wspaniały kompan, ale trzeba zbudować z nim mocną więź zaufania. Będzie się starał robić wszystko po swojemu, a w relacji trzeba przygotować się na nieustanne negocjacje. Jednocześnie to dusza piesek i wszystkim brat, mimo budzącej postrach i respekt postury. Kiedyś podejrzałam dyskusję online o tabliczce: „Tego domu pilnuje alaskan malamute”. Opiekunowie śmiali się, że oznacza to w rzeczywistości: „Proszę wejść i zabrać sobie wszystko, nie wyłączając psa”.

Te spotkania...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • Wydania czasopisma "Pies z Charakterem"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych numerów czasopisma w wersji elektronicznej
  • Zniżki na konferencje i szkolenia
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy