Kiedy zobaczyłem walizkę, od razu wiedziałem, że coś się szykuje. Człowiek próbował zachowywać się normalnie, ale nikogo nie oszuka. Wyciąganie ręczników, składanie ubrań i szukanie ładowarki zawsze oznacza jedno: wyjazd.
Na wszelki wypadek usiadłem więc przy drzwiach. Trzeba pilnować takich spraw. Człowiek potrafi zapomnieć szczoteczki do zębów, więc skąd pewność, że nie zapomni psa?
Tym razem plan był dobry. Jechaliśmy do hotelu Linea Mare w Pobierowie. Nad morze. Razem.
Pokój również dla mnie
Po podróży człowiek zaczął rozpakowywać walizki, a ja zająłem się najważniejszym: dokładnym sprawdzeniem pokoju.
Obwąchałem drzwi, łóżko, kąty, zasłony i miejsce pod stolikiem. Bardzo spodobał mi się też przestronny balkon który był znakomitym punktem obserwacyjnym. Wszystko wydawało się w porządku. Co więcej, czekały już na mnie miska i legowisko udostępnione na czas pobytu. Dostałem również zestaw powitalny.
W końcu ktoś zrozumiał, że pies nie przyjeżdża do hotelu wyłącznie jako bagaż dodatkowy.
Człowiek oczywiście i tak przywiózł mój koc, ręcznik, zabawki, karmę, smycze i zapas przysmaków, jakbyśmy wybierali się na półroczną ekspedycję. Ludzie lubią być przygotowani. Przynajmniej kiedy chodzi o psa, bo własnej szczoteczki czasem nie potrafią dopilnować.
Gdyby czegoś zabrakło, w hotelowej recepcji można znaleźć karmę, szampon, szczotkę i woreczki na spacer. Jest tam również apteczka wyposażona między innymi w nożyczki do pazurów i plastry uciskowe.
Osobiście wolałem nie korzystać z nożyczek do pazurów. Wakacje to nie jest odpowiedni moment na takie pomysły.
Pierwsze spotkanie z morzem
Następnego ranka ruszyliśmy na plażę. Już po drodze było wiadomo, że będzie ciekawie. Las pachniał tysiącem różnych rzeczy, a każda z nich wymagała dokładnego sprawdzenia.
Człowiek mówił coś o spacerze. Ja prowadziłem badania terenowe.
Około 650 metrów od hotelu, przy zejściu numer 44, znajduje się plaża, na której w sezonie letnim psy mogą wchodzić do morza. Zejście jest płaskie i nie ma schodów. To dobra wiadomość dla psich seniorów, czworonogów mających problemy z poruszaniem się oraz wszystkich, którzy nie widzą sensu we wspinaniu się, kiedy można iść prosto.
Kiedy zobaczyłem morze, przez chwilę stałem i patrzyłem. Dużo wody. Zdecydowanie więcej niż w misce.
Niektóre psy od razu wbiegają w fale. Inne najpierw ostrożnie moczą łapy. Jeszcze inne dochodzą do wniosku, że najlepszą częścią plaży wcale nie jest woda, lecz piasek, patyki i możliwość wykopania dziury, której człowiek zupełnie nie potrafi docenić.
Ja postanowiłem sprawdzić wszystko po kolei.
Człowiek też chciał mieć wakacje
Po spacerze człowiek oznajmił, że chce skorzystać z basenu. Nie rozumiem tej fascynacji. Przecież przed chwilą byliśmy nad morzem, gdzie wody było pod dostatkiem.
Podczas gdy mój opiekun pływał, ja relaksowałem się przy leżaku i obserwowałem, czy robi to wystarczająco sprawnie.
W Linea Mare działa również usługa „Psi Concierge”. Oznacza to, że pracownik hotelu może zabrać psa na spacer, kiedy jego opiekun korzysta z innych atrakcji.
Brzmi nieźle, chociaż przed powierzeniem mnie obcej osobie należałoby oczywiście przeprowadzić rozmowę kwalifikacyjną. Trzeba sprawdzić, czy kandydat właściwie trzyma smycz, zna lokalizację najlepszych krzaków i rozumie, że pięciominutowe wąchanie jednego miejsca nie jest stratą czasu.
Nie każdy pies dobrze czuje się jednak sam w nieznanym pokoju. Nowe zapachy, odgłosy na korytarzu, kroki za drzwiami i obcy ludzie mogą być trudne. Jeden pies spokojnie prześpi nieobecność opiekuna, a drugi będzie czekał przy drzwiach i nasłuchiwał każdego szmeru.
Człowiek powinien o tym pomyśleć przed wyjazdem. W końcu najlepiej zna swojego psa. A przynajmniej tak mu się wydaje.
Na wszelki wypadek
Wakacje miały polegać na spacerowaniu, spaniu i sprawdzaniu, co człowiek je na śniadanie. Nikt nie planował wizyty u weterynarza.
Na szczęście hotel pomyślał również o takich mniej przyjemnych scenariuszach.W specjalnym psim przewodniku zebrał adresy gabinetów weterynaryjnych w Kamieniu Pomorskim i Gryficach, a także informacje o pobliskim salonie fryzjerskim dla psów i sklepie zoologicznym. Dzięki temu w razie potrzeby wszystko jest pod ręką i nie trzeba nerwowo szukać pomocy w ostatniej chwili.
Sklep zoologiczny brzmi dobrze. Salon fryzjerski trochę mniej.
Na szczęście przez cały pobyt informacje o weterynarzach pozostały tylko notatką w telefonie. Tak powinno być. Dobrze wiedzieć, gdzie szukać pomocy, ale jeszcze lepiej nie musieć jej szukać.
Spacer dla psa, który czeka na dom
Dowiedziałem się też, że mój pobyt w hotelu Linea Mare wiąże się ze wsparciem Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Sosnowicach. Część pieniędzy z opłat za pobyt psów hotel przeznacza co miesiąc na zakup karmy dla zwierząt przebywających w schronisku.
Goście hotelowi mogą odwiedzić schronisko i zabrać jednego z przebywających tam psów na spacer. Jest to możliwe od poniedziałku do piątku w godzinach 9.00–15.00, a w soboty i niedziele od 10.00 do 16.00.
Dla człowieka może to być po prostu część wakacyjnego dnia. Dla psa mieszkającego w schronisku taki spacer znaczy jednak znacznie więcej: wyjście poza boks, nowe zapachy, kontakt z człowiekiem i kilka chwil normalnego życia.
Wiem, jak bardzo psy czekają na spacer. Nawet te, które mają własny dom, przypominają o nim od samego rana. Tym bardziej warto pamiętać o tych, które wciąż czekają także na swojego człowieka.
Co naprawdę trzeba zabrać na urlop?
Hotel zapewnił mi miskę, legowisko na czas pobytu oraz zestaw powitalny. W recepcji były przydatne akcesoria, niedaleko znajdowała się plaża dla psów, a w razie potrzeby można było zamówić mi spacer.
Mimo to najbardziej przydały się rzeczy pachnące domem: mój koc i ulubiona zabawka. W nowym miejscu znajomy zapach potrafi znaczyć więcej niż najbardziej eleganckie legowisko.
Przed wyjazdem człowiek powinien też zastanowić się, jak pies znosi podróż, nowe pomieszczenia, obcych ludzi i spotkania z innymi zwierzętami. Nie każdy z nas marzy o intensywnym zwiedzaniu. Czasem najlepszy plan na wakacje to spokojny spacer, długa drzemka i kolejny spacer.
Tak wygląda dobry urlop
Po kilku dniach piasek był już wszędzie. W samochodzie, na kocu, między łapami i zapewne także w walizce człowieka.
Moja sierść regularnie była mokra, na podłodze pojawiały się ślady łap, a poranne spacery zaczynały się znacznie wcześniej, niż człowiek uznałby za rozsądne.
Ale były też spacery nad morzem, leśne ścieżki pełne nowych zapachów, odpoczynek po całym dniu i hotelowy pokój, który po krótkim czasie zaczął pachnieć znajomo.
Człowiek wrócił wypoczęty. Ja również.