Codzienność z psem. Gadżety a rzeczy, które naprawdę robią robotę

Na temat

Wyjście na spacer z psem coraz częściej przypomina małą wyprawę sprzętową. 
Smycz, szelki, obroża, butelka na wodę, miska turystyczna, saszetka na smaczki, woreczki, chusteczki, piłka, szarpak, może jeszcze lokalizator GPS, czasem pas biodrowy… 
Czy to naprawdę jest niezbędne, żeby  spacer miał sens? 

Od kilku lat obserwujemy wyraźny trend: im bardziej rośnie świadomość opiekunów, tym szybciej rozwija się rynek produktów. Coraz więcej osób czyta, szkoli się, słucha webinariów, szuka lepszych rozwiązań. I to jest świetne. Problem zaczyna się w momencie, gdy wiara w gadżet zaczyna zastępować wiarę w relację z psem. Gdy opiekun zaczyna myśleć, że jeśli kupi tę właśnie smycz, te konkretne szelki i tę cudowną butelkę na wodę, to codzienność z psem w magiczny sposób się ułoży.

Czy naprawdę wierzymy, że karabińczyk z innego stopu metalu sprawi, że pies przestanie się bać hałasów? Że smycz z napisem „no pull” sprawi, że pies przestanie ciągnąć, chociaż nikt go nie nauczył, jak chodzić przy człowieku? Że butelka „trzy w jednym” rozwiąże konflikt między potrzebami psa a napiętym kalendarzem opiekuna?

Zakupowe szaleństwo

W psychologii człowieka mamy dobrze opisane zjawisko: kiedy czujemy się niepewnie, szukamy prostych materialnych rozwiązań. Łatwiej jest kupić coś nowego niż przyznać, że potrzebujemy czasu, ćwiczeń, zmiany nawyków. Dokładnie to samo dzieje się w świecie opieki nad psami. Zamiast zapytać: „Co mój pies próbuje mi powiedzieć?”, częściej słyszymy pytanie: „Jakie szelki polecacie na ciągnięcie?”. Zamiast: „Dlaczego mój pies tak bardzo frustruje się w mieście?”, słyszymy: „Jaką smycz do miasta, żeby »ogarnąć« psa?”.

Rynek świetnie to wyczuł. Smycze zapobiegające ciągnięciu, szelki „uspokajające”, butelki dla psich sportowców, miski na stres, saszetki na skupienie. To wszystko ma pewne uzasadnienie, ale jest jeden problem. Większość tych rzeczy nie jest ani lepsza, ani gorsza sama w sobie. One po prostu są neutralnymi narzędziami. To, co z nimi zrobimy, jak ich użyjemy, w jakich okolicznościach, w jakim stanie psychicznym jest pies i człowiek – to dopiero decyduje, czy będą wsparciem, czy kolejnym źródłem frustracji.

Codzienność z psem wcale nie zaczyna się od otwarcia paczki z nowym gadżetem. Zaczyna się dużo wcześniej. Od pytania, które większość osób omija, bo nie brzmi ani spektakularnie, ani przyjemnie. Jaką ja mam relację z tym psem? Na ile on w ogóle ma powód, żeby ze mną współpracować? Na ile moje decyzje sprzętowe wynikają z realnych potrzeb psa, a na ile z mojej potrzeby poczucia kontroli, bycia dobrym opiekunem, niewyróżniania się na tle innych?

Praca, komunikacja i zrozum

...

Pozostałe 90% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • Wydania czasopisma "Pies z Charakterem"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych numerów czasopisma w wersji elektronicznej
  • Zniżki na konferencje i szkolenia
  • ...i wiele więcej!

Przypisy