Czy iść do lekarza ze zdrowym psem?

Recepta na zdrowie

Nieodłącznym elementem występującym na różnych etapach życia psa będą spotkania z lekarzem weterynarii. Przyjęło się, że nie mogą być one przyjemne, a sama wizyta jest powodem do ogromnego stresu dla zwierzęcia. Jest w tym sporo prawdy, jeśli weźmie się pod uwagę wszystkie sytuacje, w których do lekarza weterynarii przychodzi pies chory. Może warto byłoby więc odwiedzić lekarza z psem zdrowym?

Gdy pies cierpi fizycznie, nierzadko także psychicznie, wówczas jego wizyta w gabinecie weterynaryjnym bywa rzeczywiście trudnym przeżyciem. Takie bolesne wizyty, nieprzyjemne dla psa, niestety, pozostawiają bardzo negatywny ślad w pamięci zwierzęcia. Z jego punktu widzenia lekarz weterynarii to „zło” – pies się czuje źle, a ten konkretny człowiek przysparza mu jeszcze więcej bólu, kłując igłami, wykonując nieprzyjemne czynności i badania, często w bolesnych miejscach. Rola człowieka polega na tym, aby najpierw u psa wdrukować zupełnie inny obraz lekarza weterynarii niż ten przytoczony powyżej. Jest to szczególnie ważne, gdyż personel zakładu leczniczego będzie się pojawiał w życiu każdego psa na pewno, choć częstotliwość wizyt jest bardzo indywidualną kwestią.

Szczenięta – masa plastyczna 

Pies to gatunek nastawiony na ludzi, co daje nam wiele możliwości wychowania szczenięcia oraz budowania jego obrazu świata. W pierwszej kolejności należy pamiętać o tym, że szczenięta uczą się cały czas – moment, gdy przekraczają próg naszego domu, to czas, którego nie wolno zmarnować. Od pierwszej wspólnej chwili buduje się nasza relacja z nowym członkiem rodziny, od razu więc należy rozpocząć wdrażanie zasad wspólnego obcowania i uczyć. Szczenię uczy się każdego dnia, każda nowa sytuacja zostaje zapamiętana oraz zostają wyciągnięte z niej wnioski, co oznacza, że opiekun powinien rozsądnie planować nowości w życiu rozwijającego się malucha. Każdego szczeniaka czeka kalendarza szczepień, który kończy się w okolicy czwartego miesiąca życia. Z uwagi na stan wiedzy, jaki obecnie posiadamy, namawiamy jednak opiekunów wszystkich psów do podjęcia próby zbudowania dobrej relacji psa oraz jego prowadzącego lekarza weterynarii jak najwcześniej. Czas i energia włożone w ten temat zaprocentują zdecydowanie łatwiejszymi wizytami oraz dużo mniejszym stresem. Kluczem jest pokazanie psu, że personel zakładu leczniczego nie wiąże się tylko z bólem i nieprzyjemnymi doznaniami. A jak to zrobić? Jest to zadanie stosunkowo łatwe, choć nieco czasochłonne, ale zdecydowanie warte wszelkich poświęceń.

Budowanie relacji z lekarzem weterynarii

W pierwszej kolejności należy znaleźć lekarza weterynarii otwartego na współpracę z pacjentem i jego opiekunem. Istotne jest, aby gabinet był miejscem, do którego będziemy wracać. Chodzi nam o to, aby pies poczuł się związany z daną kliniką i czuł się w niej bezpiecznie. W wypadku szczeniąt dosyć szybko udaje się to uzyskać, trudniej bywa z dorosłymi i starszymi psami. Najtrudniej jest u psów, które mają już nieprzyjemne skojarzenia z lekarzem weterynarii lub wręcz cierpią z powodu traumy.

Wizyty adaptacyjne

Kolejnym etapem będzie ustalenie z lekarzem weterynarii, że zależy nam na wizytach adaptacyjnych w gabinecie. Na czym one polegają? Na zapewnieniu przyjemności i spokoju. W związku z tym zwracamy uwagę, aby w miarę możliwości często spacerować w okolicę przychodni, drogą prowadzącą do lekarza, wchodzić na parking, podchodzić pod drzwi gabinetu, równolegle nagradzając psa za przebywanie w „nieprzyjemnym” miejscu, wykonać krótki trening znanych i łatwych poleceń w okolicy przychodni. Co pewien czas wydajemy bonusowe smaki – duże albo większe kawałki lub wyjątkowy smakołyk. Następnie przechodzimy do etapu wchodzenia do przychodni – tutaj w zależności od danego psa powinniśmy dostosować tempo i czas pobytu w zakładzie. Początkowo powinny to być krótkie momenty wchodzenia do lecznicy, przespacerowania się przez poczekalnię czy korytarz, i wyjścia na zewnątrz. Później można przejść na kolejny etap, czyli wchodzenie do poczekalni, siadanie i np. karmienie psa z ręki lub wydanie zabawki do żucia z jedzeniem bądź małej maty do lizania, na przemian z przypomnieniem znanych poleceń: siad, waruj, zostań. Na koniec sesji wydajemy bonusy i wychodzimy. Ważne jest, aby wszystko odbywało się w atmosferze spokoju, unikamy pobudzania psa, zachęcamy, nagradzamy, ale raczej używając spokojnego, choć stanowczego tonu. Bacznie obserwujemy reakcje psa – jeżeli pojawiają się jakieś oznaki stresu/dyskomfortu, zdecydowanie się wycofujemy, ale pamiętamy, aby zakończyć sesję pozytywnie: dobrym skojarzeniem i bonusem.

Poziom zaawansowany

W dalszym etapie należy przejść do sesji w towarzystwie lekarza weterynarii. Podczas takiej sesji można poprosić lekarza o nakarmienie psa, pogłaskanie, wykonanie prowizorycznego badania klinicznego, zaprezentowanie stetoskopu tak, aby pies mógł go obwąchać – równocześnie z nagradzaniem za to. W sytuacji kiedy pies czuje się spokojnie i bezpie...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • Wydania czasopisma "Pies z Charakterem"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych numerów czasopisma w wersji elektronicznej
  • Zniżki na konferencje i szkolenia
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy