Ewolucja na dzień dobry
Ciało pomaga głowie, ponieważ to właśnie przez ciało pies doświadcza świata. Jeśli jest ono zrelaksowane, wolne od bólu i ma możliwość swobodnej ekspresji ruchowej, umysł naturalnie dąży do równowagi. Ewolucyjnie psowate są zwierzętami przystosowanymi do pokonywania dużych dystansów w poszukiwaniu zasobów czy patrolowania terytorium. Statyczny tryb życia, wymuszony przez warunki miejskie lub izolację, jest stanem patologicznym, prowadzącym do deprywacji sensorycznej i frustracji.
Terapia integracji sensorycznej
Ruch w zróżnicowanym terenie (las, piasek, woda) działa jak naturalna terapia integracji sensorycznej (SI). Stymulacja układu przedsionkowego (równowaga) i proprioceptywnego (czucie głębokie) pomaga psu „poczuć się w swoim ciele”, co zwiększa pewność siebie. Spacer po lesie, gdzie nasz czworonóg musi pokonywać nierówności, kłody i różne podłoża, jest doskonałym ćwiczeniem sensorycznym, które nie wymaga specjalistycznego sprzętu, a przynosi wymierne korzyści behawioralne.
Oś HPA
Wyobraź sobie taką sytuację. Twój pies widzi innego psa. Zaczyna szczekać, szarpać się. Chcesz odwrócić jego uwagę. Wyciągasz najlepszego smaczka, a on... nawet na niego nie spojrzy. Dlaczego?
System reagowania na stres jest mechanizmem ewolucyjnie konserwatywnym, co oznacza, że jego działanie jest niemal identyczne u ludzi i u psów. Centralnym elementem tego systemu jest oś podwzgórze-przysadka-nadnercza (HPA).
Kiedy pies dostrzega zagrożenie, rusza kaskada zdarzeń: podwzgórze wysyła sygnał do przysadki, przysadka uwalnia ACTH, który dociera do nadnerczy, nadnercza produkują kortyzol – paliwo do walki lub ucieczki. W tym stanie trawienie zostaje wyłączone. Krew odpływa do mięśni. Mózg się „odkleja”. Wymaganie od psa, żeby w tym stanie usiadł i zjadł ciasteczko, to jak proszenie człowieka, który ucieka przed lwem, żeby rozwiązał równanie matematyczne. To fizjologicznie... niemożliwe. Kortyzol ma kluczow...