Bezwarunkowa akceptacja - Czy rzeczywiście możesz tak nazwać swoje uczucie do psa?

Relacje i komunikacja

Wydaje się nam, że kochamy nasze psy bezwarunkowo, chcemy dla nich jak najlepiej. Wciąż przecież inwestujemy czas i pieniądze w kolejne szkolenia, najnowsze zabawki i dobrej jakości karmę. Czy jednak miłość idzie w parze z akceptacją? Czy rzeczywiście akceptujemy swoje psy całkowicie?

Współcześnie wśród metod uczenia psów dominuje „trening pozytywny”, nastawiony na zrozumienie zwierzęcia, jego potrzeb gatunkowych, na różnych poziomach – od najbardziej podstawowych po emocjonalne i mniej uchwytne, które uwzględniają uczucia opiekunów względem ich podopiecznych. 

Kiedyś trening psów służył przede wszystkim temu, aby były one ludziom posłuszne oraz całkowicie podporządkowane ich wymaganiom i oczekiwaniom. Wiele osób sięgało po drastyczne metody: kolczatki, obroże elektryczne czy dławiki, aby zmusić zwierzęta do równania przy nodze, zaprzestania szczekania czy stłumienia zachowań agresywnych wobec innych psów. Nie twierdzę, że era ta już całkowicie przeminęła, gdyż w dalszym ciągu część trenerów proponuje tego rodzaju narzędzia, szkodliwe zarówno dla samopoczucia zwierząt, jak i dla ich relacji z opiekunami. 

Życie podporządkowane psu

Jest jednak również druga skrajność, w którą wpada obecnie wielu opiekunów. Skrajnością tą jest życie nadmiernie podporządkowane psu, w którym nie wiadomo już, co jest zaspokajane – rzeczywiste potrzeby zwierząt czy potrzeby i pragnienia ich opiekunów. W jaki sposób może objawiać się ta skrajność?

Pod przykrywką bezwarunkowej miłości wielu opiekunów kupuje swoim pupilom najnowsze, najlepszej jakości zabawki, które mają rozwijać umysł, relaksować, uspokajać. Psy mają ich po dwa kosze i ciągle dostają nowe. Opiekunowie zapisują swoich czworonożnych podopiecznych na zajęcia u najlepszych trenerów, tworzą dla zwierząt codzienne plany treningowe i szczegółowo ich przestrzegają. Sami uczęszczają na przeróżne szkolenia tematyczne, by zdobyć jeszcze więcej wiedzy i jeszcze lepiej zrozumieć swoich czworonożnych podopiecznych oraz poprawić ich zachowanie. A przecież w komputerach czekają jeszcze całe listy webinariów i kursów online! W ten sposób łatwo wpaść w pułapkę, w której ze stosowania narzędzi awersyjnych, z pomocą których chcemy osiągnąć stan posiadania „idealnego psa” zaczynamy stosować całą masę narzędzi treningu pozytywnego, który w tak samym stopniu może skupiać naszą uwagę na naprawianiu tego, co uznajemy w zwierzęciu za niewłaściwe. 

Przy tym wszystkim zaczynamy mieć w dodatku wyrzuty sumienia, gdy jednego dnia zrobimy coś nie wedle planu lub zaleceń behawiorysty, dorzucając sobie tym samym poczucia bycia złym opiekunem. 

W poszukiwaniu równowagi

Oczywiście to obraz mocno przerysowany, ale ma on pokazać pułapkę, w którą może wpaść każdy opiekun psa. Nie sugeruję jednocześnie, że robienie tego wszystkiego jest złe i że trzeba zaprzestać kupowania akcesoriów czy jeżdżenia na seminaria dla psich opiekunów. To wszystko jest bardzo wartościowe i naprawdę pomaga w zapewnieniu psu dobrego życia. To wszystko musi być jednak oparte przede wszystkim na spokojnym zaakceptowaniu faktu, że nie zrobimy wszystkiego idealnie. A także zaakceptowaniu tego, jaki nasz pies jest już teraz – być może reaktywny, być może nieumiejący poradzić sobie w kontaktach z innymi psami. Być może inny niż ten z naszych wyśnionych wyobrażeń. Ta akceptacja pomaga opiekunom uspokoić i uporządkować własne zachowania wobec podopiecznych, zrezygnować z nierealnych prób zaspokojenia ich wszystkich potrzeb oraz zaniechać dążeń do udoskonalenia pupili za wszelką cenę. Pomoże nam pomału zbliżyć się do tego, czego w głębi serca pragniemy – do podarowania psu miłości bezwarunkowej. 

Akceptacja tego, że pies jest taki, a nie inny – mniej łagodny, mniej spokojny, mniej zrównoważony niż ten z wyobrażeń i pragnień. To akceptacja pomaga opiekunom uspokoić i uporządkować własne zachowania wobec podopiecznych, zrezygnować z nierealnych prób zaspokojenia ich wszystkich potrzeb, zaniechać dążeń do udoskonalenia pupili za wszelką cenę. 

Jeśli człowiek nie akceptuje swojego czworonoga takim, jakim on jest, stale będzie próbował go ulepszać, usprawniać, naprawiać (oczywiście wszystko zależy od sytuacji. Niektórych rzeczy, np. skrajnej nadwagi u psa, nie powinniśmy akceptować, a działać ku jej zminimalizowaniu np. poprzez trening czy odpowiednie żywienie). Co ważne, będzie do tego wykorzystywał zarówno opisane wcześniej narzędzia awersyjne, jak i metody „pozytywne”. 

To trochę tak, jak z nami samymi. Obecnie bardzo popularne jest uczestniczenie w warsztatach rozwoju osobistego i duchowego. Wszystko jest w porządku, dopóki zachowujemy w tym równowagę, dając sobie czas na wdrożenie nowych kroków czy technik. Jeśli jednak obsesyjnie jeździmy na przeróżne zajęcia kilka razy w...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • Wydania czasopisma "Pies z Charakterem"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych numerów czasopisma w wersji elektronicznej
  • Zniżki na konferencje i szkolenia
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy